Przez czas jakiś przyglądałem się tej niezwykle interesującej wymianie poglądów stojąc spokojnie z boku. Patrząc jednak do czego dochodzi, nie mogę dalej być obojętny na to co tutaj się dzieje. Przez szacunek do płci pięknej, zacznę od Pani Marii:
Szlachetna Pani,
Podobnie jak Pan Henryk, miałem tę niewysłowioną przyjemność poznać Pani temperament w maju tego roku, na Konresie Vaarlandzkim w Warszawie. Dała się Pani tam poznać jako osoba niezwykle pewna siebie, czasem przez to również arogancka i egocentryczna. Była Pani jedyną osobą, która z większością zebranych zdołała się pokłócić. Mniejsza jednak o to. Jest Pani niezwykle uszczypliwą osobą, zdolną do wytykania najmniejszego i najmniej znaczącego błędu, tylko po to by wykpić współrozmówcę, nie w sposób merytoryczny, lecz co tu dużo mówić, właściwy nawet nie pierwszoroczniakowi z Liceum, lecz zwykłemu pół=przygłupiemu gimnazjaliście. Nie czas to i nie miejsce, by robić psychoanalizę, mającą na celu znalezienie powodów, dla których wszyscy Pani nie odpowiadają. Obawiam się że Pani totalitarne czasem zapędy, do podporządkowywania wszystkiego swojej opinii nadal będą się ujawniać i tym samym uniemożliwiać logiczną z Panią dyskusję. Co się jednak tyczy etykiety i zasad kultury, na które się Pani powołuje wielokrotnie w swoich kłótniach, to jednak gościa nie wypada pouczać i wytykać mu błędów, a na pewno nie w sposób jaki Pani przyjmuje za właściwy. Jestem w sanie zrozumieć satyrę i polityczne żarty, lecz wydaje mi się, że nie przystoi to politykowi Pani pokroju.
Jeśli zaś chodzi o Jego Książęcą Mość Henryka. Nie będę się tu zwracał do Jego osoby, lecz raczej powiem kilka słów o Nim. Otóż Jego Wysokość jest osobą często dość porywczą w zachowaniu i stanowczą w postanowieniach. Trzeba to jednak wybaczyć staremu żołnierzowi, którego temperament można do lwiego porównać. Większość czasu działa w uśpieniu, lecz gdy się przebudzi, działa na najwyższych rejestrach. Jest to jednak człowiek mądry i doświadczony trudami wielu wspaniałych bitew oraz fortelów, które w swoim życiu przeżył. O ile więc można Jego Wysokości zarzucić nadmierną gorliwość w pewnych sprawach, o tyle nie da się zarzucić Mu nieszczerych czy złych intencji Jego działań. Jak zwykle jestem w pełni przekonany, że i tym razem Jego Książęca Mość miał na uwadze dobro zarówno Skarlandu, Nordii jak i Szanownej Panii Marii.
Podsumowując. Nie spodziewam się przeprosin z żadnej strony, ale uważam, że najwyższy czas dyskusję zakończyć, zwłaszcza, że żadna ze stron nie jest w stanie drugiej do swoich racji przekonać.
Obojgu z Państwa, a także Królestwu Nordii i Królestwu Agurii, najszczersze życzenia,
(-) Miguel Sforza apo Zep