[center:1mll0m2c]
PÓŁFINAŁY[/center:1mll0m2c]
Al-Farun - Sarmacja 1:5 Po dość pewnym wyeliminowaniu Elderlandu w meczu ćwierćfinałowym, Faruńczycy zostali przywróceni, albo nawet wgnieceni w ziemię przez Sarmatów, którzy roznieśli ich jeszcze w pierwszej połowie.
Obaj trenerzy postawili w tym meczu na ustawienie 3-5-2 i oboje nie zamierzali się bronić. Niestety, jak się później okazało, tylko jeden z nich miał podstawy do użycia takiej taktyki.
Pierwszy grom na Al-Farun przyszedł już w 4. minucie. Wtedy to do piłki doszedł Andre Puyol, podał piłkę do Pavela Pisareva, a ten pewnym strzałem pokonał Yusufa Jumaha. Nim Faruńczycy zdążyli ponownie ustawić szyki obronne, było już 0:2. Tym razem do siatki trafił Olov Eggert po kontrze wyprowadzonej przez Pavela Pisareva. Minęło kolejnych 5 minut i na tablicy wyników widniał już rezultat 0:3. Po raz kolejny bramkarza Al-Farun przechytrzył Pisarev, tym razem wykorzystując sprytnie rozegrany rzut wolny pośredni przez Gisle Espedala. O tym, że obrona podopiecznych Hafeza an Kulimin-Asmara nie istniała w tym spotkaniu świadczy gol na 0:4 strzelony... 2 minuty po poprzednim. Teraz to Gisle Espedal wystąpił w roli strzelca, a w asystenta wcielił się Pierre Omog. Po tej bramce gra nieco się uspokoiła, natarcie Sarmatów zelżało, jednak już w 39. minucie kolejny zryw przyniósł im gola na 0:5. Jumaha pokonał Andre Puyol po podaniu Dennisa Simiona. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, choć można śmiało stwierdzić, że piłkarze obu ekip mogli już nie wybiegać na drugą połowę.
Postanowili (a właściwie musieli) to zrobić. Niespodziewanie lepiej rozpoczęła się ona dla Al-Farun. W 51. minucie udało im się bowie trafić do siatki rywali. Dokonał tego Mohsin Husayn, który wykorzystał dośrodkowanie Talala Sadiqa. Niestety, na tym skończyły się strzeleckie wyczyny Faruńczyków, a i Sarmaci słusznie nie zamierzali forsować tempa, oszczędzając siły na mecz finałowy. Końcowy rezultat spotkania - 1:5.
Zawodnikiem meczu po stronie Al-Farun został wybrany Alladin Yahyah, zaś po stronie Książąt był to Germain Sirot. Statystyki tego meczu są dowodem całkowitej dominacji Sarmacji. Przeważali oni w posiadaniu piłki (36-64) oraz w ilości stworzonych sytuacji podbramkowych (2-9).
Dreamland - Trizondal 3:4 Piłkarze Dreamlandu i Trizondalu zapewnili dziś kibicom niezapomniane widowisko oraz krwiożerczą walkę do ostatniej kropli potu. Zwycięsko z tej batalii wyszli Trizondalczycy, którzy nie byli faworytami tego spotkania.
Obaj szkoleniowcy postanowili wykorzystać ustawienie z pięcioma pomocnikami, w celu zagęszczenia środka pola - 4-5-1 w przypadku Dreamlandu oraz 3-5-2 w przypadku Trizondalu. Nie zamierzali także skupiać się na defensywie, stąd zapewne zostaliśmy uraczeni taką ilością bramek.
Pierwsza z nich padła po 17. minutach gry. Konrad Berger podał do Yana Ninga, a ten wpakował piłkę do bramki, dając prowadzenie Trizondalczykom. Dreamlandczycy, jako klasowa i doświadczona drużyna, nie zamierzali spocząć na laurach i wyrównali wynik spotkania w 29. minucie. Wtedy to rzut karny wykorzystał Michel Houellebecq. Zaledwie 4 minuty później podopieczni Marcina Sokołowicza-Iwanowicza powrócili na prowadzenie. Tym razem do siatki trafił Edwin Ksiazek, któremu piłkę wyłożył niezawodny Raj Kaylani. Do przerwy wynik nie zmienił się - 1:2.
Nauczeni sytuacją z początku spotkania, Trizondalczycy postanowili nie czekać na wyrównującą bramkę ze strony Dreamlandu i w drugiej połowie podwyższyli prowadzenie. Dokonali tego w 50. minucie za sprawą strzału Danijela Zajca, któremu asystował Guido Steinhauser. Sytuacja piłkarzy Medgara de Ramy stawała się coraz bardziej dramatyczna, jednak nie zamierzali oni składać broni. W 62. minucie zdobyli gola kontaktowego - Tonceka Zemljica pokonał Oscar Zeeberg, którego świetnym podaniem obsłużył Pascal Brochier. W 76. minucie Trizondal zadał kolejny cios, który okazał się być śmiertelny. Sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Kacper Bielak. Rezultat brzmiał 2:4 i tylko cud mógł uratować Dreamland od porażki. Cud taki nie nastąpił, jednak zawodnicy Medgara de Ramy nie dali się pokonać stosunkiem dwóch bramek. W 89. minucie wynik na 3:4 ustalił Pascal Brochier, ktory tym razem zamienił się rolami z Oscarem Zeebergiem. Po wspaniałym widowisku i gradzie goli, do finału awansował Trizondal, dla którego jest to największy sukces w jego dotychcasowej grze w V-Mundialu.
Graczem spotkania Dreamlandu został wybrany Pascal Brochier, zaś po stronie Trizondalu był to Danijel Zajc. Statystyki tego meczu dość znacznie różnią się od wyniku, gdyż w obu kategoriach - posiadaniu piłki (59-41) oraz ilości sytuacji (10-5) przeważali Dreamlandczycy.
[center:1mll0m2c]FINAŁ V-MUNDIALU (niedziela, 30 września)
TRIZONDAL - SARMACJA[/center:1mll0m2c]