Zajęcie Państwa Kościelnego Rotria przezWojska Imperium Skarlandzkiego
Jego Arcychrześcijańska i Najwierniejsza Mość Carlos II siedział spokojnie w swoim pałacyku w Kaharonei czekając na kolejną debatę na Kongresie Orientyki. W pewnym momencie pewien adiutant sztabu generalskiego doniósł monarsze list z Państwa Kościelnego, w którym duchowni skarżą się na okropne warunki w Rotrii, jej bliski upadek oraz błagają o jak najszybszą pomoc. Kapitan Generalny szybko zerwał się z ulubionego futrzanego fotela w stylu późnego rokoko, wojskowym tempem wsiadł na swojego wierzchowca i wraz z asystą generalską pognał do stolicy Dominium Medycejskiego - Toskanii, gdzie stacjonowała połowa wojsk, które uprzednio atakowały Państwo Kościelne. Książę Toskanii zdziwił się, gdy przybywając do państwa znalazł je w opłakanym stanie. Jego ukochane miasto, Ferrara, już od dawna płonęła ogniem rozkładających się ciał ubogich, czarnych ścian wyremontowanych pałaców i okropnego ubóstwa wnętrz - gdzie rozkradzione zostało wszystko - od portretów rodzinnych po biżuterię Arcychrześcijańskiej Królowej Eleonory. Królem wzburzył fakt zamordowania sekretarza miasta, Giuseppego di Plantorii, gdy wojska Skarlandzkie z obozu Saccia przybywały do miasta. Pierwszym rozkazem dla dragonii było znalezienie morderców i złodziei, a następne poddanie ich sądowi i powieszenie. Następnie zostawił w mieście część wojsk dla uspokojenia emocji społeczeństwa i udał się do stolicy Wielkiego Księstwa - Toskanii. Jego oczy opłynęły łzami gdy zobaczył płonące miasto, z którego spada kamień po kamieniu. Natychmiast wysłał zaufanego pułkownika wraz z brygadą kanonierów, karabinierów i lekkiej kawalerii do uspokojenia sytuacji w stolicy, a zarazem powołania nowych władz miasta - skarlandzkich.
Następnie pognał do pozamiejskiej siedziby książąt Florencji, by tam udzielić odpowiednich rozkazów swoim wojskom. Część pułkowników wysłał do zajmowania kolejnych miast - Sieny, Mediolanu, Trydentu, Parmy; część posłał do chronienia miasta Urbino, rządzonego przez krewnego wuja, księcia Adriano; główną częścią on sam zaś ruszył na nadal nieodbudowaną twierdzę - Rotrię. Od samego początku wiedział, że nie będzie łatwo, bowiem Gwardia Apostolska rozpoczęła partyzanckie ataki na wojska skarlandzkie. W drodze do Apostolskiego Miasta było tak samo, wielokrotnie pikinierzy musieli chronić się przed Gwardią Szlachecką, która coraz to mocniej nacierała z północy. Waleczni żołnierze skarlandzccy pod dowództwem Króla Skarlandu dotarli niedaleko bram Wiecznego Miasta, które stawało powoli w ogniu. Płonęły rabowane najbiedniejsze dzielnice miasta, z wież kościołów spadały mosiężne krzyże, które były rozkradane przez drobnych złodziejaszków. Jego Arcychrześcijańska i Najwierniejsza Mość wystawił od strony bram Pięknej i Sykstusa II, sąsiadującymi z południowymi wioskami szereg armat, haubic i wyrzutni rakietowych wycelowanych w jedno miejsce - Koszary Gwardii Apostolskiej. 
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=bJxzxmhFslA[/youtube]
Po chwili usłyszeć się dało turkot jeżdżących armat oraz głośny huk, świst pędzących kul i dźwięk spadających cegieł muru miasta. Rozpoczęło się ponowne oblężenie miasta, w którym udział wzięli już żołnierze rotryjscy. Po chwili w stronę Jego Królewskiej Mości poleciało kilka małych kul małej i słabej artylerii, które po chwili zaryły prosto w ziemię. Haubice wycelowano na baszty, na których znajdowali się żołnierze rotryjscy - po kilku salwach ciała gwardzistów spadały z muru, same zaś wieże stanęły w ogniu. Pewien z pułkowników odkrył lukę od zachodniej strony miasta, natychmiast posłano tam karabinierów oraz pikinierów, aby prześledzili miasto przed wojskami skarlandzkimi. Kiedy upadła ostatnia ostrzeliwana brama - imienia Piusa III, dragonia, lekka jazda i regiment królewski natychmiast wkroczyły do miasta łapiąc w pułapki walczących żołnierzy rotryjskich oraz opanowując niepokój w mieście. Część wojsk rozpoczęła akcję gaszenia płonącej części miasta, część kawalerii przerobiono na karoce, którymi podjechano pod Lateran, gdzie zbierał się Sobór Laterański.
Tam ustanowił wojska pilnujące Bazyliki, sam zaś z najbardziej zaufanymi pułkownikami udał się do świątyni, gdzie rozkazał, w szacunku do miejsca świętego, przeprowadzić kapłanów i Jego Świątobliwość do karoc oraz w ponad dwutysięcznej asyście posłać do Walencji, gdzie pod strażą mieli czekać w Patriarszym Pałacu El Cabanyal. W mieście został tylko Jego Eminencja Tomasso Domenico Mancini, który w imieniu Króla miał sprawować władzę na terenach Rotrii. Wkrótce wydano odezwę do mieszkańców Państwa Kościelnego od Jego Arcychrześcijańskiej i Najwierniejszej Mości Karola II.