Pozwolę sobie przypomnieć pierwszemu ministrowi przepis Kodeksu z Burgos:
XII.
Imperium przyjmuje wartości płynące z religii katolickiej i uznaje jej prym. Każdy obywatel Imperium pozostaje wolny i nieskrępowany w sferze przekonań, jednak swoim zachowaniem winien okazywać szacunek zasadom chrześcijaństwa.
Z wypowiedzi pierwszego ministra i zapowiedzianego działania rafy imperialnej można wysunąć bardzo przykry fakt - rada imperialna otwarcie zapowiedziała, że prawa obywateli Imperium do swobody wyznania i zrzeszania się w celach religijnych, jak również zasada prymu doktryny katolickiej, będą naruszane. Smutny to fakt, który stawia praworządność i demokratyczność rady imperialnej pod sporym znakiem zapytania.
Ja rozumiem, że Norbert Catalán może być bezwyznaniowym, i to zupełnie szanuję, taka jego wola. Ale na traktowanie Kościoła Galicyjskiego i jego wiernych jak śmiecia, przez radę imperialną, zgody nie będzie. Dzięki Bogu, jesteśmy monarchią parlamentarną i Kortezy, nie rada, decydują o Kościele Galicyjskim. I sam jeden Catalán nie będzie na wyłączność dyktował warunków.