14
« dnia: Niedziela, 20 Lip 2014, 00:18:21 »
Słowa naszego Przedmówcy są chyba jak dotąd najrozsądniejszymi. To prawda, żyjemy przeszłością. Królestwo Agurii rozpamiętuje swoją porażkę w pierwszych miesiącach egzystencji w mikroświecie, Królestwo Skarlandu wciąż pamięta Ispanię. Nie musimy chyba dodawać, że wszystko, co Ekscelencje przedstawili, z punku widzenia Rzeczypospolitej wygląda inaczej. Jeśli jednak chcielibyśmy wszyscy tutaj "wywlekać" nie zawsze dobre przykłady współżycia sąsiedzkiego, wystarczyłoby tych powodów z pewnością na wojnę.
To, czy Antyra jest częścią Vaarlandu, czy też nie jest, nie jest istotne, naszym zdaniem. Możemy również spojrzeć z drugiej strony i powiedzieć, że Vaarland nie jest częścią Antyry, wszak do udziału w Radzie nikt nikogo nie zmusza. Rada jest otwarta, a przynajmniej, jak mniemamy, taka zasada nam przyświeca - równość, wolność, braterstwo - chciałby się rzec.
Co tyczy się dawnej RWPZiB - jej "osiągnięciem"* była konwencja ws. ziem niczyich. Wiemy, że zapisy tej konwencji nie podobały się wszystkim państwom kontynentu. Skoro szare piksele na mapach są tak istotne, określmy w pierwszej kolejności zasady przyjmowania nowych państw na kontynent.
Co tyczy się Francji, Eskwilini i Wielkiej Polondii, może niech każde z państw samo zadecyduje, czy chce uznawać dalej te kraje z nadzieją na ich odrodzenie, czy też nie. A na mapach niech, jak to zaproponował Ekscelencja Miramontes, niech te kraje zmienią swój kolor i status. Zaletą mikroświata jest jego "elastyczność" - nową ziemię zawsze można dołączyć, wyciągając ją z odmętów wirtualnego oceanu.
-------------------------
* To słowo, jak mniemamy, może być rozumiane na bardzo różne sposoby, a jego interpretacji nie chcielibyśmy narzucać.