POZOSTAŁE => Archiwum => Wątek zaczęty przez: Mary Stuart-Gallun w Sobota, 1 Paź 2011, 12:21:42
-
Dzisiaj przeglądałam Planetę Mikronacje. Trafiłam na artykuł opublikowany przez El Reino 28.09.2011z którego to wynika iż mój mąż Pedro de Veldez nie zachowuje się należycie. Jestem zaniepokojona jego postępowaniem, zwłaszcza iż nasze stosunki małżeńskie są obecnie fikcją, i łączy nas tylko papierek wydany przez Skarland który potwierdza iż jesteśmy małżeństwem. Dlatego proszę Królestwo o unieważnienie małżeństwa zawartego miedzy mną, a Pedro.
-
Chyba raczej chodziło pani o rozwód?
-
W moim rozumowaniu rozwód a unieważnienie małżeństwa to to samo. Ale to chyba tak jak w prawdziwym życiu z tym trzeba się i tu włóczyć po sądach.
-
Rozwód to rozwiązanie ważnie zawartego małżeństwa, co rodzi skutki od momentu jego rozwiązania. Zaś unieważnienie oznacza, że małżeństwo jest niebyłe i nigdy nie zostało zawarte. Jedną z różnic pomiędzy rozwodem a unieważnieniem jest to, że po unieważnieniu małżeństwa nasz stan cywilny "wraca" do tego, który miał miejsce przed jego zawarciem, czyli kawalera, panny, wdowy lub wdowca. Zaś po rozwodzie stajemy się li tylko rozwodnikami.
Poza tym rozwodnicy mogą zostać zobowiązani do płacenia alimentów na drugiego małżonka, o ile rozkład pożycia nie nastąpił z winy rzeczonego małżonka, zaś w przypadku unieważnienia małżeństwa taki obowiązek nie powstaje. Różnic wbrew pozorom jest całkiem sporo. Zresztą rozkład pożycia może być przesłanką do rozwodu, zaś unieważnienie, a w zasadzie stwierdzenie nieważności małżeństwa, może nastąpić tylko w określonych sytuacjach.
Nawiasem mówiąc, w przypadku rozwodu zazwyczaj wystarczy jedna rozprawa w sądzie okręgowym. Oczywiście o ile małżonkowie są zgodni co do winy lub jej braku po którejkolwiek ze stron. Na dobrą sprawę nie trzeba się tam nawet osobiście stawić. Wystarczy wysłać pełnomocnika.
-
O proszę, nawet nie wiedziałem że tak to wygląda.