POZOSTAŁE => Archiwum => Wątek zaczęty przez: Pedro de Valdez w Czwartek, 17 Sty 2013, 19:53:09
-
Walencka Partia Narodowa za swój główny cel uważa pełną niepodległość Walencji od Królestwa Skarlandu - cel ten w chwili obecnej jest trudno osiagnąć z uwagi na niską aktywność Skarlandu jako całości i małej liczby aktywnych obywateli, ponad to główny cel działalności partii musi zostać osiągnięty pokojowo.
W chwili obecnej Walencka Partia Narodowa zamierza postawić sobie za cel jak najszerszą autonomię regionu a w tym:
-pełna niezalezność fiskalna (własny system podadtkowy i utworzenie walenckiej waluty narodowej: Peso Walenckie emitowanej przez Narodowy Bank Walencji),
-maksymalnej niezależności względem władz centralnych (pozostawienie polityki zagranicznej i częściowo obronnej władzom centralnym),
-utworzenie Sił Samoobrony Wspólnoty Walencji podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych Wspólnoty Walencji,
-pobudzanie walenckiej świadomości narodowej.
-
Ambitny plan :)
-
Za ambitny... ;)
-
W jakim sensie za ambitny? Trzeba Skarlandczykom pokazać, że Walencjanie to nie kolejny naród przeznaczony do likwidacji.
-
Ale czy na pewno obywatele Skarlandu pozwolą, aby ktoś askarlandzki kierował ich krajem?
-
WPN jest raczej nakierowane na działalność w Kortezach Walencji czyli działanie lokalne, Kortezy Generalne mało nas interesują.
-
Rozumiem...
-
Zaznaczę tylko, że Akryci sami się wytępili...
-
Ludzie, co Wy macie z tą Walencją ? Ja rozumiem, że to może i jest stolica, i nasz symbol, ale takie dzielenie Skarlandu nic nie da. Nie wiem jak to określić, ale rozdzielanie "nicości" na dwie sztuki zrobi nam dwie większe "nicości". Jeśli chcemy zbudować Nowy Skarland (może nie każdemu na tym zależy, ale myśle że znalazły by się osoby, które by to chciały osiągnąć) musimy się skupić na całej mikronacji. To, że Walencja uzyska niepodległość nic nie zmieni. Skarland będzie tonął w swoim bagnie, a Walencja w swoim, bo jakie są podstawy że ze stolicy zrobi nam się porządna mikronacja? Walencja po uzyskaniu niepodległości upadła by w szybkim czasie, jestem tego w stu procentach pewien.
-
Wasza Królewska Mość podejrzewam, że Pan Pedro w swym programie nie przewiduje odłączenia tylko Walencji jako miasta ale całej wspólnoty. Dopóki robi to metodami pokojowymi to i władzom centralnym przeszkadzać to nie będzie - może wyjdzie z tego coś dobrego w przyszłości.
-
Uważam zupełnie tak samo jak JKM Andreas... Skarland i tak ma mało obywateli i inicjatyw... nasze państwo śpi, a tak go nie zbudzimy... Nie jest prawdą, że Walencjanie nie są Skarlandzczykami... To że się za nich nie uważają jest przykre... Zbudujmy Nowy Skarland, aby każdemu żyło się dobrze! Po co mnożyć problemy? Tyle darmowej roboty na marne... Wiem coś o tym... Próbowałem już nie jeden raz... i stałem się przez to mądrzejszy, bardziej kompetentny... Wiem, że gdy nie ma ludzi, nie ma narodu, a bez narodu nie ma kraju... Gdy się rozłączymy, będziemy my jak i wy mieli mniej obywateli, mniej narodu i jeszcze mniej kraju... w końcu my, jak i wy znikniemy....
-
Walencjanom w cale na niepodległości niezależy. Chcemy aby państwo zaakceptowało istninie odrębnej narodowości i niepoddawało nas przymusowej skarlandyzacji. Kiedyś Skarland dumnie podkreślał to że w Skarlandzie oprócz rodowitych Skarlandczyków mieszkają też stanowiące go narodowości. Niestety dziś partie lewicowe uznają nas za zagrożenie a co gorsze król też.
-
Walencjanom w cale na niepodległości niezależy.
Tylko na czym ?
Chcemy aby państwo zaakceptowało istninie odrębnej narodowości i niepoddawało nas przymusowej skarlandyzacji.
Nikt Was nie skarlandyzuje. W ogóle to w Skarlandzie brakuje poczucia narodowości. Może nie każdemu, ale kilku obywateli raczej Skarlandem się wstydzi. Od nie dawna zacząłem używać pojęcia "skarlanczyk", aby w jakimś stopniu to zmienić i dotrzeć do każdego, że jest skarlandczykiem, będąc jego obywatelem.
Kiedyś Skarland dumnie podkreślał to że w Skarlandzie oprócz rodowitych Skarlandczyków mieszkają też stanowiące go narodowości.
Kiedy ? Dopiero kiedy padały słowa o niepodległości Walencji dowiedziałem się, że po za skarlandczykami są tu jakieś inne narodowości.
Niestety dziś partie lewicowe uznają nas za zagrożenie a co gorsze król też.
Nikogo jeszcze nie uznaje za zagrożenie, ale gdy matka umiera dzieci nie mogą jej zostawić. Upadającego Skalrandu nie mogą zostawić narodowości go tworzące. Pozostawienie Skarlandu poprzez stworzenie własnego państwa nic nie da, nie myśleliście może o autonomii, działalibyście wtedy 50/50. W połowie dla Skarlandu, w połowie dla siebie. Dało by to korzyści dla dwojga. Skarland to Walencja, Walencja to Skarland. Jedno bez drugiego nie przetrwa.
-
Tak.... Gdy Walencja się odłączy, będzie za słaba, aby przetrwać... ale też osłabi to Skarland i on też upadnie... Partie lewicowe nie chcą nakłaniać ludzi do porzucenia kultury swych nacji... a wręcz przeciwnie... Chcemy pielęgnować każdą odrębną nację naszego kraju... Podjąłem nawet pracę nad kulturą Móstoles...
-
Owszem Skarland kiedyś się swoją wielonarodowością szczycił ale po secesyjnej działalności Akrytów w 2008 i 2009 roku przestał.
Wasza Królewska Mość słusznie powiedział, że brakuje poczucia narodowości a to min zasługa tego, że Skarlandczyków w Skarlandzie od samego początku było mało głównie były to osoby działające i zżyte z innymi mikronacjami.
-
Tylko na czym ?
No właśnie na akceptacji.
Nie podważamy faktu, że Walencjanie są częścią Skarlandczyków ani faktu, że Walencja jest częścią Królestwa Skarlandu. Jeżeli moja partia zdoła choć nieznacznie zrealizować swój program poszerzający autonomię regionu będę zadowolony.