Bunt na Ukrainie nabiera rozmachu od strony narracyjnej, a w wojskowych obozach pojawiają się zagraniczni możnowładcy, którzy chcąc odznaczyć się w boju wspierają amię Korony i Wielkiego Księstwa. Pierwsza w Rzeczpospolitej zjawiła się flotylla niderlandzka, która transportowała trzy półki piechoty oraz dwa bataliony artylerii. Natomiast dziś do Rzeczpospolitej Obojga Narodów przybył Jego Królewska Wysokość Don Carlos II Lorenzo, Książę Murcji i Mostoles , który zmierza właśnie do Kijowa.
http://www.rzeczpospolitaobojganarodow.pl/forum/viewtopic.php?f=417&t=3824&start=10
Z zamieszczonej poniżej mapy wynika, że oddziały dowodzone przez Jego Katolicką Wysokość Don Carlosa II Lorenzo dotarły już do Kijowa i dołączyły do armii dowodzonej przez Jego Królewską Mość Sebastiana Januarego I.
(http://rzeczpospolitaobojganarodow.pl/forum/download/file.php?id=105)
A rozprawa z buntownikami nadal trwa, dlatego też chciałbym spytać się Jego Katolickiej Wysokości ile trwać będzie owa wojna domowa? Z tego co zauważyłem Don Carlos Lorenzo szykuje się do obrony Kijowa i odparcia wojsk buntowniczych, poniżej prezentuje plan obrony Kijowa. Pragnę również poprosić Waszą Katolicką Mość o przedstawienie skarlandczykom sytuacji naszej armii oraz jej dalszych działań na ziemiach Rzeczpospolitej.
(http://s5.ifotos.pl/img/planJPG_snapqrp.jpg)
(http://www.keithrocco.com/admin/uploads/images/product/zoom/zoom_d5abe80c0be101cbecf49568ad6777fc.jpg)
Wasza Katolicka Wysokość, nie wiemy dokładnie ile trwać będzie wojna z Kozakami, ale modlimy się do Boga Najwyższego, żeby walki skończyły się jak najszybciej. Pragnę ogłosić wielkie zwycięstwo w walce o Kijów, artyleria pod moją wodzą pobiła dywizję Ostranicy kulami kartacznymi, zaś kawaleria zdążyła swymi szablami dosięgnąć uciekających Kozaków i skrócić ich o połowę. Nadal problem stanowią wojska Fedorowicza, które zniknęły w popłochu kilkadziesiąt kilometrów od Kijowa. Aktualnie kawaleria goni ich, aby zamoczyć szablę w ich krwi, natomiast piechota z artylerią pieszą świętują w Kijowie. Zastanawiam się, czy nie postawić pomnika upamiętniającego to chwalebne zwycięstwo w Kijowie. Artyleria pozostała niewzruszona, żadnych ofiar. Natomiast kawalerię trochę drasnęło, kilka osób zginęło, pochowaliśmy ich z godnością, ale nie jest źle. Prosimy o modlitwę.
List Jego Katolickiej Wysokości Karola II Wawrzyńca Medyceusza-Zepa
do
Najdroższej Matki Eleonory I, Arcykatolickiej Królowej Skarlandu
Najdroższa Matko,
pragnę Ci z krainy mrozów ukraińskich przesłać najszczersze wyrazy czci i poszanowania, a także pamiętam o Tobie w moich modlitwach. Wasza Arcykatolicka Mość, pragnę z radością ogłosić, że kawaleria skarlandzka pod moją wodzą wraz z konną artylerią rozbiła cały oddział wojsk kozackich pod dowództwem Fedorowicza, który o połowę liczebnie przewyższał moje wojska. Walka była zacięta, Kozacy obrywali z kul kartacznych kilkukrotnie. Artyleria zastępowała nam piechotę, bowiem ze wzgórza nad Cudnowem ostrzeliwała wrogie wojska. Następnie oszołomione jednostki dobiła moja kawaleria, sam zaś dorwałem i głowę jego Twoją Szablą uciąłem i papachę, czyli czapkę kozacką tego dowódcy Tobie w prezencie podsyłam, jako wotum zwycięstwa na dalekim froncie walki w Rzeczyposopolitej. Pragnę również posłać Tobie szablę tegoż Fedorowicza i jedną chorągiew kozacką, jako prezent od Twego Syna walczącego o jedność Rzeczypospolitej, której Ty Królową byłaś. Nie martw się o mnie, daję sobie radę u boku Jego Królewskiej Mości Sebastiana Januarego, to doświadczony w boju Król, który zawsze wspiera mnie radą. Cudnów, zdobyte przez me wojska miasto okryte jest skarlandzkimi flagami. Jak wrócę z wojny to przekażę Tobie mamo listy od mieszkańców Cudnowa z podziękowaniami. A teraz jadę walczyć dalej z wojskami Pawluka, bowiem Jego Mość Don Juan von Maykowski może sobie nie poradzić z taką liczbą jednostek wroga.
Pozdrawiam Cię czule,
(-) Don Carlos II Lorenzo de Medici y Zep,
Cudnów, 23 stycznia Roku Pańskiego MMXVI.
(https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/a7/5e/62/a75e62754a08e24010055be99a799eb0.jpg)
(http://i.imgur.com/vozSi47.png)
(http://cs10889.vk.me/v10889435/fbd/ztnrkhQA4LU.jpg)
Chorągwie Braci Vandalskich 24 stycznia wspomogły siły Szlachetnego Don Carlosa w bitwie pod Czernichowem gdzie dzięki jednoczesnemu atakowi na przód i tyły kozackich formacji udało nam się odnieść zwycięstwo. Co prawda jeden kozacki ataman Łoboda zdołał zbiec z pola bitwy wraz ze swoją chorągwią, ale wczoraj jednostki Zakonu po długim pościgu ostatecznie rozprawiły się z Kozakami w województwie czernichowskim. Niestety, z tego co widziałem na forum RON, JKM Sebastian January musiał przeoczyć to chwalebne wydarzenie kiedy opisywał przebieg kampanii. Mam jednak nadzieję, że wkrótce zostanie to poprawione. ;)
Poniżej prezentuje wpis z dziennika opisujący przebieg bitwy pod Konotopem.
Bitwa pod Konotopem
Dnia 27 Stycznia Roku Pańskiego 2015, gdy poranne słońce wschodziło nad Konotopem, po zielonych łąkach i zaniedbanych uprawach rozchodził się dźwięk ciężkich kopyt. Wielu chłopów, którzy wraz z rodzinami zdołali ukryć się przed straszliwą, kozacką zawieruchą zaczęło wyglądać ze swych kryjówek w nadziei, iż ujrzą wojska Rzeczypospolitej zwiastujące wybawienie od głodu i cierpienia. Jakież było ich zdziwienie, gdy zamiast chorągwi królewskich ich oczom ukazał się sztandar z niespotykanym dotąd czarnym krzyżem. Wieśniacy ze zdumieniem spoglądali na dziwnych jeźdźców jadących ku wschodowi aby ostatecznie rozprawić się z siłami atamana Łobody.
(http://www.phototive.com/uploads/430/29832/f5qdorkbsuj01wcu.jpeg) (http://www.phototive.com/view/photo/f5qdorkbsuj01wcu/Forum-1788_l.jpg)
Kiedy słońce stanęło w zenicie chorągwie Zakonu Vandalskiego były już nieopodal zmierzających ku województwu kijowskiemu oddziałów kozackich. Don Juan widząc prężnie posuwające się wojska Łobody postanowił wyprzedzić wroga i urządzić zasadzkę. Kiedy Kozacy przeprawiali się przez niewielką dolinę ciągnąc za sobą przeładowane tabory dwie chorągwie vandalskie uderzyły szarżą ze wzgórz na flanki nieprzyjaciela. Zaskoczone wojska kozackie w pośpiechu sformowały szyk, który jednak nie wytrzymał napierających braci zakonnych. Konni Don Juana niczym potężna fala zalali dolinę i wbili się we wrogą formację pozbawiając głów i kończyn podkomendnych atamana Łobody. Bitwa trwała nieco ponad godzinę. Wcześniej urokliwa dolina była teraz usłana trupami, a ziemia nabrała czerwonego koloru od przelanej krwi. W walce poległo jedynie 23 braci-rycerzy, natomiast po kozackiej chorągwi nie zostałby żaden ślad gdyby nie 6 wziętych do niewoli niedobitków, z których jednym był sam ataman Łoboda. Wielki Mistrz postanowił postawić go przed oblicze Króla Obojga Narodów aby ten zdecydował o jego losie.