Forum Główne => Plac Główny => Wątek zaczęty przez: Don Fernando Álvarez d'Este y Córdoba w Czwartek, 24 Wrz 2015, 13:47:31
-
Dostojni,
Jako Regent Imperium Skarlandu, posiadając pełnię władzy królewskiej postanawiamy wraz z obywatelami Imperium Skarlandu rozsądzić w publicznej rozprawie o losach Wschodniej Republiki Estelli i jej przyszłości w Imperium Skarlandu.
Obecna sytuacja jednoznacznie wskazuje, że dalsze próby podtrzymania stowarzyszenia Wschodniej Republiki Estelli z Imperium Skarlandu są zbyteczne, a wręcz działają na niekorzyść całego Imperium. Mimo prób porozumienia i licznych rozmów z Jego Wysokości Norbertem, władze Wschodniej Republiki Estelli dążą do rozwiązania łączącej nasze kraje unii. Dlatego, też władze Imperium wyrażają pełną aprobatę dla projektu, który nada Wschodniej Republice Estelli pełną suwerenność. Po opuszczeniu granic Imperium, Wschodnia Republika Estelli utarci wszelkie dotychczas posiadane przywileje, a jej państwowość nie będzie uznawana przez władze skarlandzkie.
Jego Wysokość Norbert, który pełni urząd Prezydenta Wschodniej Republiki Estelli, zachowa majątek ziemski oraz tytuły posiadane w Imperium jak również obywatelstwo skarlandzkie, ale zostanie pozbawiony przywilejów obywatelskich, które pozwalają mu zabierać głos i głosować podczas posiedzeń Kortez Generalnych. Pragnę również oświadczyć, że strona skarlandza odrzuca projekt o zmianie Traktatu Pokojowego i Stowarzyszenia, który został zatwierdzony przez Kongres Wschodniej Republiki Estelli w dniu 12 kwietnia 2015 r.
Estella Wschodnia opuści serwer i forum Imperium Skarlandu, dodatkowo jako Regent Imperium obliguje się podobnie jak w bieżącym roku dokonać wpłaty na utrzymanie serwera Imperium Skarlandu.
Oczywiście powyższy scenariusz będzie miał miejsce jedynie w przypadku gdy władze Estelli nie podejmą żadnych środków by dojść do porozumienia ze stroną skarlandzką oraz będą kontynuowały politykę prowadzącą do uzyskania niepodległości względem Imperium Skarlandu. Ufam jednak, że władze Estelli rozważą ponownie opłacalność funkcjonowania w granicach Imperium i dołożą wszelkich starań by zażegnać dawne spory, to samo gwarantuje z strony władz Imperium Skarlandu.
-
zachowa majątek ziemski oraz tytuły posiadane w Imperium jak również obywatelstwo skarlandzkie, ale zostanie pozbawiony przywilejów obywatelskich, które pozwalają mu zabierać głos i głosować podczas posiedzeń Kortez Generalnych.
Obywatelstwo zachowam ale z praw i przywilejów z nim związanych nie będę mógł korzystać? Rozumiem, że Skarland w obecnej formie nie wyznaje zasad demokratycznych itd. itp. ale praktyki godne J.Stalina i mu podobnych.
Idąc dalej...
Imperium wprowadza sobie eksterytorialność swoich baz wojskowych bez żadnej podstawy prawnej na przykład umowy międzyrządowej, wmawia władzom Republiki że obowiązuje je traktat, którego władze Republiki nie uznają, a Imperium zobowiązało się do wypowiedzenia wszelkich traktatów i umów międzynarodowych zawartych przez Estellę Wschodnią z państwami i organizacjami - nie uczyniło tego.
Do tego Infant, który w Kongresie Narodowym Republiki zachowywał się jak by był u siebie.
Jak Wschodnia Republika Estelli ma nie dążyć do pełnej niepodległości skoro Imperium uważa, że jego zdanie jest słuszne, prawe i sprawiedliwe i tylko ono się liczy - reszta to nic nielicząca się hołota.
Z obecnej sytuacji niema co rozważać opłacalności funkcjonowania Republiki w Imperium skoro Imperium w Republice robi co chce. Rozważać i dyskutować o wspólnej przyszłości można tylko wtedy gdy Imperium na terytorium Wschodniej Republiki Estelli zacznie traktować lokalne władze poważnie, a nie traktować WRE jak podrzędna Białogóra, Aztec czy Rotria nad którymi ma pełną władzę.
-
Obywatelstwo zachowam ale z praw i przywilejów z nim związanych nie będę mógł korzystać? Rozumiem, że Skarland w obecnej formie nie wyznaje zasad demokratycznych itd. itp. ale praktyki godne J.Stalina i mu podobnych.
W kwestii obywatelstwa i prawa do zasiadania w Kortezach:
W skład Kortezów Generalnych wchodzą zwierzchnicy królestw, księstw dependencji, kolonii i terytoriów zależnych Imperium bądź ich przedstawiciele oraz reprezentanci szlachty i ludu, wskazani przez Króla.
Nie będzie wówczas Wasza Wysokość zwierzchnikiem ani królestwa, ani zależnego księstwa (księstwo Acri jest integralną częścią Skarlandu, tak jak np. Ks. Lizbony i Porto), ani kolonii ani innego terytorium zależnego. Będzie natomiast WKW grandem (szlachcicem) i obywatelem (członkiem ludu), których przedstawiciele zasiadają w Kortezach, jednak jedynie przedstawiciele wskazani przez Króla. Więc to od Niego będzie zależało, czy będzie WKW członkiem Kortezów, czy nie. Nic zatem nie jest przesądzone, dlatego z całym szacunkiem dla JW Regenta, ale nie ma on racji, zaś Wasza Wysokość niepotrzebnie histeryzuje.
-
Szczerze mówiąc, niepodległość dla Estelli Wschodniej jest piętą achillesową dla tamtej ziemi. Wiem doskonale, jak wiele nieszczęścia spotkało tamtą ziemię, gdy na niej stworzono Królestwo Ispanii. Oceniam, że to zła i nieprzemyślana decyzja przez Don Norberta. Powinien on, jako przedstawiciel Wschodniej Republiki Estelli, jak też władze Imperium powinny publicznie, a nie pokątnymi drogami dojść do porozumienia, w przedtem negocjacji podjąć z udziałem mediatorów. Szkoda, że sypie się coś, co mogłoby być piękne i razem podejmowane. Nie wiem, gdzie i jak daleko sięga ta zadra, między jednymi, a drugimi, ale to głupota, że gdy aktywność w Imperium jest znikoma ostatnimi czasy, jeden region postuluje odejście od niego, gdy sam jest nieaktywny i chyba prócz Don Norberto nie ma żadnego aktywnego mieszkańca. Płakać mi się chce nad tą sytuacją.
-
Uważam, że Król, a przez niego i Regent jest upoważniony wręcz do komentowania i działania ws. pokoju w Imperium, nawet za cenę oderwania się od niego pewnych regionów. Prorok Aggeusz jasno mówił: "Czy to jest czas stosowny dla was, by spoczywać w domach wyłożonych płytami, podczas gdy ten dom leży w gruzach? Teraz więc - tak mówi Pan Zastępów: Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka!" (Ag 1, 1-8). Ważna jest budowa Imperium, a nie własnych nic nie wartych chat, żeby nasz Dom się ostał potrzebujemy tych, co chcą te gruzy odbudowywać, a egoiści powinni być z Imperium natychmiast usunięci, a ziemie, o ile się da skonfiskowane. Nie potrzeba mi wielkiego Imperium targanego wiatrami wojny, a wolę mały i stabilny kraj.
-
Skarland bez jedności nie będzie Skarlandem. Trzeba nam jedności, by budować lepszą przyszłość Imperium.
-
W tej sytuacji jestem po stronie Dona Carlosa II, bo bardziej wartościowe mniejsze, ale bardziej zgrane Imperium niż większe i niezgrane. Don Norberto jest moim zdaniem niesłowny i bardzo konfliktowy, myśli, że jeżeli jest założycielem Skarlandu to wszystko mu wolno. Nie. Trzeba się ze zdaniem mieszkańców Imperium liczyć, które działa sprawnie także dzięki niemu, ale w dużej zasłudze dzięki Ich Arcychrześcijańskich i Najwierniejszych Mościom, którzy posługując się żelaznymi zasadami mogli zaprowadzić porządek i stabilność w Imperium.
-
Nie mam nigdy w zwyczaju cytować osób, których realnie wręcz nienawidzę, ale w tym trzymaniu pokoju na siłę posłużę się cytatem Józefa Stalina: "Jeżeli dyplomata chce za wszelką cenę utrzymać pakt pokojowy, to znaczy, że przy granicach już czekają gotowe dywizje krążowników i czołgów. " Osobiście nie widzę jakiegokolwiek sensu trzymaniu pokoju i sojuszu z krajami, które tylko nadwyrężają cierpliwość i miłosierdzie władz skarlandzkich. Jak ktoś będzie chciał wojny o jedność Imperium, to będzie ją miał, ja walczyć będę o jego suwerenność! Dux vitae mortuus, regnat vivus!
-
"Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani,
Że za tobą idą, że za tobą idą
Chłopcy malowani?"
-
Należy uważać co się mówi, albowiem czasem życzenia się spełniają.
-
Ufam, że wyrażane tu opinie nie są podyktowane zbytecznymi emocjami. Należy pamiętać, że stabilność i siła Imperium leży w interesie nas wszystkich. Faktem jest, że obecnie Imperium wymaga odmiany, która poprawi jego kondycje wewnętrzną. Lecz by te reformy były dla każdej ze stron zadowalające należy wygasić dawne konflikty. Imperium jest gotowe zapomnieć o dawnych nieporozumieniach gdy Jego Wysokość Norbert, reprezentujący Wschodnią Republikę Estelli postanowi również zapomnieć o dawnych sporach i cofnąć ujmujące honorowi monarchii i jedności Imperium decyzje. Jeśli Jego Wysokość widzi szansę na dalszą współpracę jestem gotów dołożyć wszelkich starań by Imperium podążyło drogą reform i przemian, które pozwolą osiągnąć konsensus w wielu ważnych kwestiach.
-
Monarchia jest skarlandzka, we Wschodniej Republice Estelli jak nazwa wskazuje panuje nieco inny ustrój polityczny. Niemniej Wschodnia Republika Estelli cofnie Infantowi status persona non grata, jeżeli ten nie przekroczy już nigdy progu jakiej kol wiek instytucji państwowej Republiki. Niemniej Wschodnia Republika Estelli utrzyma tendencje ku pełnej niezależności z uwagi na to, że Imperium kraje stowarzyszone traktuje jak w pełni podporządkowane mu wicekrólestwa.
Co do reform to jako skarlandzki obywatel bo obywatelstwa Imperium nie zamierzam się zrzec będę w pełni popierał. Pragnę zadeklarować też, że jeżeli nie będzie takiej woli JKM Carlosa II nie będę zabierał głosu w Kortezach Generalnych. Ze swojej strony na pewno zapewnię Skarlandowi wsparcie w sprawach technicznych, niedługo ukaże się nowa strona a i osobie godnej zaufania powierzę konto ftp aby w razie czego mogła dokonywać pilnych zmian czy modyfikacji np. wgrywanie grafik czy modyfikacji do forum.
-
Niemniej Wschodnia Republika Estelli cofnie Infantowi status persona non grata, jeżeli ten nie przekroczy już nigdy progu jakiej kol wiek instytucji państwowej Republiki.
Ależ proszę tego nie robić, to jest lepsze jak wszystkie ordery i zaszczyty mikroświata! ;)
-
Ależ proszę tego nie robić, to jest lepsze jak wszystkie ordery i zaszczyty mikroświata! ;)
No skoro Infant nalega :P
-
Wasza Wysokość,
wolą Jego Majestatu jak i moją jest dążenie do jedności i stabilności Imperium Skarlandu. Ufam również, iż Wasza Wysokość wyznaje tożsame moim poglądy tyczące się trwałości dorobku Królestwa Skarlandu. Mimo, że obecna forma państwa różni się od danego skaralndu to w dalszym ciągu stanowi jego kontynuację. Dlatego też, wielu z nas pokłada nadzieję, że Wasza Wysokość jako Ojciec tej krainy dołoży wszelkich starań by zapanował tu pokój i zgoda. Tam gdzie Pokój Skarlandzki tam i siła nasza, która buduje i wzmacnia nasze Imperium dając możność kontynuacji państwowości krajów stowarzyszonych oraz promowanie ich kultury.
-
Może ja powiem co jest potrzebne wprost Imperium. Potrzebne są przede wszystkim reformy i więcej liberalizmu w systemie naszego kraju. Jeżeli choć trochę pójdziemy ku luźnej formie ustrojowej, która nie musi wcale oznaczać kres absolutnego panowania Jego Arcychrześcijańskiej oraz Najwierniejszej Mości, ale danie ludziom nadziei we własne możliwości i pozwolić trochę bardziej decydować o sprawach państwa. Odejść od tego dywagowania kto może, a kto nie może zasiadać w Kortezach, kto może podnieść rękę do góry, a kto ma być tam słuchaczem. Bracia i siostry, nikogo to naprawdę nie obchodzi, to ta dyskusja tyle daje i znaczy ile potrzeby fizjologiczne miałyby o waszych cielesnościach decydować, o waszej pracy i miały być w nich głównym czynnikiem decyzyjnym. Powiedzmy to wprost i nie bójmy się uciekać do zdań sugerujących, a niewykraczających poza granice. Zarówno Don Carlos, jak też Don Carlos Juan, czy Don Norberto są potrzebni Imperium. Nie wyobrażam sobie rozpadu Imperium na kawałki, bo to będzie droga donikąd. Życzę sobie, jak też całemu Imperium szybkiego zwołania Kortezów i wyjścia z listami propozycji od każdej jednostki. Razem zrobimy analizę, wybierzemy co dobre od każdego i stworzymy racjonalny program dla Skarlandu. Najgorsze jest to, że nikt z nas Królowi nie powie wprost, co myśli, bo się boi. Taka jest prawda i to po części wyłączyło aktywność Imperium. Niektórych zniechęciło buńczuczne zachowanie Norberta. Tak jest i nie oszukujmy się, ale też odcisk na tej sytuacji nie pozostawia fakt, iż mój ukochany małżonek i protoplasta Domu Katalońskiego nie przepadają za sobą, co tu ukrywać, mówmy jak jest!
-
Najgorsze jest to, że nikt z nas Królowi nie powie wprost, co myśli, bo się boi. Taka jest prawda i to po części wyłączyło aktywność Imperium. Niektórych zniechęciło buńczuczne zachowanie Norberta.
A takież samo zachowanie króla, czy też jego dziedzica? Spójrzmy prawdzie w oczy - król który "nigdy się nie myli", "wszystko wie najlepiej" i jest "wzorem" wszelkich cnót, nie jest najlepszą reklamą. Proszę wybaczyć, ale jako ostatni stanę w tłumie piewców, by zawołać "Ave Caesar, morituri te salutant!".
Jakkolwiek wielce sobie cenię wartości monarchizmu i mogę przyznać, iż moje serce od co najmniej 15 lat bije w oczekiwaniu na króla, to jednak nie mogę się pogodzić z tak karykaturalnym i pustym obrazem monarchii. Bycie monarchą to nie tylko przyjmowanie pokłonów, wyniosłe paradowanie z koroną na głowie i dodawanie sobie niekończącej się litanii tytułów do podpisu. To przede wszystkim służba i ciężka praca, umiejętność wsłuchiwania się w potrzeby swoich poddanych i troska o ich przyszłość. Czym kierował się król Carlos wypowiadając w sposób niegodziwy traktat z Surmenią - potrzebami narodu, czy własnym, nabrzmiałym i nieproporcjonalnym do cnót ego? Czym się kierował sprowadzając Rotrię, do roli podnóżka? Czym, traktując fundatora Skarlandu tak niestosownie?
Wszystko można zrozumieć - nikt nie jest idealny. Jednakże ludzie prawdziwie prawi potrafią przyznać się do błędu, bez zarozumiałego zapierania się, iż mają rację, bez traktowania doradców w sposób nieprzystający do pełnionej funkcji, niczym pijany do obłędu kloszard. Niestety, ale głównym źródłem problemów w Imperium i priorytetem na liście reform jest właśnie nic innego jak postawa Jego Miłości Carlosa. Obawiam się, że bez gruntownego rachunku sumienia i autentycznej próby naprawy tego stanu rzeczy, przyszłość Imperium nie rysuje się byt optymistycznie.
Lękam się jednak, że jakiekolwiek "przeobrażenie" króla jest niemożliwe. Jego Miłość raczył zbyt daleko posunąć się w samouwielbieniu zapominając o otaczającym go świecie. Z bólem serca przyznaję, iż Carlos, syn Markosa z rodu Zepów, okazał się być największym zawodem w moim wirtualnym życiu, człowiekiem pustym, pysznym i niereformowalnym... Okazał się wreszcie być niespełnionym hierarchą rotryjskim, który wreszcie będąc u władzy odreagowuje sobie długie miesiące służby. Niestety Lorenzo, ale to twoja wina...
-
człowiekiem pustym, pysznymi niereformowalnym...
Literówka Mości Kardynale ;).
-
Faktycznie. Zdarza się :)
-
Najgorsze jest to, że nikt z nas Królowi nie powie wprost, co myśli, bo się boi. Taka jest prawda i to po części wyłączyło aktywność Imperium. Niektórych zniechęciło buńczuczne zachowanie Norberta.
A takież samo zachowanie króla, czy też jego dziedzica? Spójrzmy prawdzie w oczy - król który "nigdy się nie myli", "wszystko wie najlepiej" i jest "wzorem" wszelkich cnót, nie jest najlepszą reklamą. Proszę wybaczyć, ale jako ostatni stanę w tłumie piewców, by zawołać "Ave Caesar, morituri te salutant!".
Jakkolwiek wielce sobie cenię wartości monarchizmu i mogę przyznać, iż moje serce od co najmniej 15 lat bije w oczekiwaniu na króla, to jednak nie mogę się pogodzić z tak karykaturalnym i pustym obrazem monarchii. Bycie monarchą to nie tylko przyjmowanie pokłonów, wyniosłe paradowanie z koroną na głowie i dodawanie sobie niekończącej się litanii tytułów do podpisu. To przede wszystkim służba i ciężka praca, umiejętność wsłuchiwania się w potrzeby swoich poddanych i troska o ich przyszłość. Czym kierował się król Carlos wypowiadając w sposób niegodziwy traktat z Surmenią - potrzebami narodu, czy własnym, nabrzmiałym i nieproporcjonalnym do cnót ego? Czym się kierował sprowadzając Rotrię, do roli podnóżka? Czym, traktując fundatora Skarlandu tak niestosownie?
Wszystko można zrozumieć - nikt nie jest idealny. Jednakże ludzie prawdziwie prawi potrafią przyznać się do błędu, bez zarozumiałego zapierania się, iż mają rację, bez traktowania doradców w sposób nieprzystający do pełnionej funkcji, niczym pijany do obłędu kloszard. Niestety, ale głównym źródłem problemów w Imperium i priorytetem na liście reform jest właśnie nic innego jak postawa Jego Miłości Carlosa. Obawiam się, że bez gruntownego rachunku sumienia i autentycznej próby naprawy tego stanu rzeczy, przyszłość Imperium nie rysuje się byt optymistycznie.
Lękam się jednak, że jakiekolwiek "przeobrażenie" króla jest niemożliwe. Jego Miłość raczył zbyt daleko posunąć się w samouwielbieniu zapominając o otaczającym go świecie. Z bólem serca przyznaję, iż Carlos, syn Markosa z rodu Zepów, okazał się być największym zawodem w moim wirtualnym życiu, człowiekiem pustym, pysznym i niereformowalnym... Okazał się wreszcie być niespełnionym hierarchą rotryjskim, który wreszcie będąc u władzy odreagowuje sobie długie miesiące służby. Niestety Lorenzo, ale to twoja wina...
Rzeczywiście, Król nie jest nieomylny, ale nie oto chodzi, aby jedni drugich obwiniali. Moim zdaniem trzeba wspólnie rozmawiać i wypracować plan reform, bo bez nich nie ma Imperium.
-
Proszę wybaczyć, ale jako ostatni stanę w tłumie piewców, by zawołać "Ave Caesar, morituri te salutant!".
"Contra negantem principia non est disputandum."
Lękam się jednak, że jakiekolwiek "przeobrażenie" króla jest niemożliwe. Jego Miłość raczył zbyt daleko posunąć się w samouwielbieniu zapominając o otaczającym go świecie. Z bólem serca przyznaję, iż Carlos, syn Markosa z rodu Zepów, okazał się być największym zawodem w moim wirtualnym życiu, człowiekiem pustym, pysznym i niereformowalnym... Okazał się wreszcie być niespełnionym hierarchą rotryjskim, który wreszcie będąc u władzy odreagowuje sobie długie miesiące służby. Niestety Lorenzo, ale to twoja wina...
Jedna prośba, proszę mnie nie oceniać w swoim świetle i w swoich doświadczeniach. Osobą nieomylną nie jestem, papieżem bowiem nie jestem, nie byłem i daj Boże nie będę. Każda moja decyzja jest widziana okiem Tronu Monarszego, nie prywatą - ale tego nie może powiedzieć człowiek, który zamiast ratować swój ojczysty kraj jak mógł, rzucił się po kolejną koronę by również i ten kraj zniszczyć. Gratuluję, słaba przygrywka, ale pozwól, że to ja zagram preludium do naszej wspólnej opery. Do błędów się przyznaję, ale nie widzę na razie powodów, żeby jakikolwiek błąd prostować. Człowiek pusty i pyszny... Hm... Bardzo ciekawe słowa padają z ust osoby bezczelnej i mającej się za pępek świata, o nie, tak nie jest. Z łaski swej zrozum, że za lepszych dni moich rządów Imperium było niegasnącą gwiazdą Pollinu, teraz podupadłą. Zaś dwa kraje, którymi rządziłeś skończyły jak skończyły, gdyby nie Wieniawa to i Niderlandy i Rotria dawno byłyby cmentarzyskiem. Osoba niereformowalna, ciekawy zarzut rzucony w osobę, która planuje jak nadać większe uprawnienia Kortezom Generalnym, która chce oddać skraw swej władzy by napędzać Imperium. Zarzuty uderzyły jak w płot. Mierny strzał, jak na kontradmirała i doświadczonego w boju żołnierza to bardzo słabo. Może Dwór Skarlandzki ma sfinansować Waszej Wysokości leczenie u optyków? Jako iż sam mam choroby astygmatyczne to i swojego najlepszego dworzanina do Hagi poślę. Niespełniony hierarcha rotryjski - za ten strzał w płot odebrałbym rangę kontradmirała, ponieważ mówi to osoba, która sama żądała dostania się do rotryjskiego koryta różnymi, gorszymi od moich, sposobami, Drogi kardynale van Orange-Nassau z lipca 2014 r. :) Kończmy tą błazenadę bo mnie ona już powoli irytuje, albo budujemy Imperium, albo będziemy się rzucać błotem jak w Surmenii.
Jak to mówił kiedyś Liwiusz: Ea natura multitudinis est: aut seruit humiliter aut superbe dominatur...
Albertus, in aqua scribis!
-
Ośmielam się zauważyć pewną nieścisłość w wypowiedzi Waszego Majestatu. Abdykację z tronu Niderlandzkiego zapowiedziałem w momencie, gdy Patriarcha Pius IV szczęśliwie zasiadał na Tronie Pawłowym i nic nie wskazywało na to, iż ma to ulec zmianie, zaś Niderlandy opuszczałem zostawiając je w dobrej kondycji. Gdy zaś stan królestwa ulegał pogorszeniu, piastowałem wówczas urząd Regenta Stolicy Świętej, później zaś Patriarchy. W żaden więc sposób nie mogłem powrócić do Ojczyzny bez zaniedbywania, czy wręcz porzucania moich obowiązków w Rotrii. Upadek Niderlandów nie jest więc moją winą.
Co do Rotrii. Nie kto inny, lecz Wasz Majestat do spółki z Tomaszem Mancinim zaplanował i wykonał inwazję na Państwo Kościelne pogłębiając jego kryzys. Pragnę też zauważyć, iż to moje działania doprowadziły do podtrzymania sukcesji apostolskiej i legalnej władzy, zjednując skłócone frakcje. To pierwsze wkroczenie wojsk Imperium. Drugie, jak zapewne Wasz Majestat pamięta, miało miejsce gdy zbliżał się koniec ważności serwera, który należało opłacić, a żadna osoba mająca do niego dostęp nie była wówczas osiągalna. Wkroczenie wojsk było już wyłącznie pomysłem Waszej Miłości, który poproszony przeze mnie o radę, powiedział "Zaufaj mi, rozwiążę ten problem". W swej naiwności tego zaufania Waszemu Majestatowi udzieliłem, by wkrótce zobaczyć ponowne wkroczenie armii imperialnej do Rotrii. Nie mając lepszej alternatywy, a i też nie chcąc rujnować autorytetu korony Skarlandzkiej, zgodziłem się na włączenie Rotrii do Imperium.
Proszę więc nie zarzucać mi zrujnowania dwóch krajów, gdy jeden upadł wyłącznie przez moją niemożność pomocy, a drugi, przez zaplanowane i celowe działanie Waszej Miłości.
Co do "niegasnącej gwiazdy Pollinu" - Skarland był nią przed wstąpieniem na tron Waszej Miłości, a to za sprawą panowania Jej Miłości Eleonory. Stopniowo jednak, gdy władzę przejmował Wasz Majestat, światło gwiazdy słabło.
-
No cóż, to chyba mamy tutaj jasność - z kimś się pożegnamy. Albo Król Carlos abdykuje, albo Mości Książę Kościoła odnajdzie przejście graniczne - no chyba, że pragnie zostać pierwszym rotryjskim męczennikiem, gdyż żyć w tak nakreślonym świecie to faktycznie niepotrzebna udręka ;)
-
No cóż, to chyba mamy tutaj jasność - z kimś się pożegnamy. Albo Król Carlos abdykuje, albo Mości Książę Kościoła odnajdzie przejście graniczne - no chyba, że pragnie zostać pierwszym rotryjskim męczennikiem, gdyż żyć w tak nakreślonym świecie to faktycznie niepotrzebna udręka ;)
Najwyżej drugim. Pierwszym jest Święty Kościoła Brodyjskiego - Pio Maria Facibeni - rotryjski duchowny-"męczennik".
-
No ale to brodryjski, w Kościele Rotryjskim byłby to niewątpliwie pierwszy przypadek :).
-
Nie mam ochoty już na kłótnie z byle dworzaninem. Zamykam wątek bo jest on bezwartościowy, jak kłótnia z "Najcudowniejszym Patriarchą, za którego to Rotria rozkwitała więcej aniżeli za Aleksandra III".
-
"Amittit merito proprium, qui alienum appetit."